Paznokciowe love

Dzisiaj przychodzę do Was z opisem zestawu startowego do hybryd firmy Semilac. Mimo, iż sztuka robienia paznokci hybrydowych jest stosunkowo prostą rzeczą, o tyle spotykam się z osobami, które nie za bardzo wiedzą od czego zacząć i jak zacząć. Taką osobą byłam do niedawna również ja :)
Ale zacznijmy od początku...



Od 2 lat chodziłam regularnie do kosmetyczki. Na początku były to żele malowane normalnym lakierem. Po roku stwierdziłam, że spróbuję czegoś nowego. Hybryda okazała się strzałem w dziesiątkę. Dodatkowe minuty jakie spędzałam na czekaniu aż wyschnie mi zwykły lakier, poszły w niepamięć. Do tego trwałość- 3 tygodnie bez ubytków. Jednak metoda żelowego przedłużania + hybryda, zabierały dużo czasu. Postanowiłam zrezygnować z przedłużania i przyjrzeć się bliżej samym hybrydom. Mimo, iż widziałam jak wygląda aplikacja takiego lakieru u kosmetyczki, byłam kompletnym laikiem. Zaczęłam szperać po forach i blogach. Skuszona pozytywnymi opiniami i dobrą ceną zdecydowałam się na wybór!


Kolory mini lakierów były narzucone z góry. Nie miałam możliwości zmiany. Całe szczęście gama przypadła mi do gustu. Top i baza-jak widać wyżej, nie były w pomniejszonej formie.
Lampa jest dość spora, ale właśnie taką chciałam. Śmiało można podłożyć całą dłoń bez obaw, że lakier nie zostanie gdzieś utwardzony.


Posiada automatyczny czujnik uruchamiający lampę po umieszczeniu dłoni. 15 diod LED pozwala na szybkie utwardzenie, przy czasie 15 sekund. Odcienie mocno napigmentowane trochę dłużej- 60 sekund.


Pilniki świetnie sprawdzają się przy piłowaniu wierzchniej warstwy lakieru. Nie polecam jednak do samych paznokci. Aceton oraz odtłuszczacz również są w pomniejszonej formie. Dla mnie jest to fajna alternatywa do robienia pazurków na dworze- nie muszę tyle nosić :) 

                                                                                                                        



Do zdejmowania używam klipsów do tego przeznaczonych lub folii. Te elementy musiałam dokupić.                                                                                                                                                                                                                                 





Striper, który jest w zestawie spisuje się u mnie najlepiej. Lecz od jakiegoś czasu myślę nad kupnem frezarki do hybryd. 










Jakiś czas temu skusiłam się na biały, migoczący pyłek oraz gąbeczki do ombre. Efekt jednego jak i drugiego bardzo mi się spodobał. Nie ukrywam, że prawdopodobnie zostanę pyłkomaniaczką :)




Nie żałuję decyzji kupna tego zestawu. Uwielbiam czas kiedy mogę usiąść w domu, z lakierem w ręce i puścić wodze fantazji. Kto wie, może kiedyś dojdę do perfekcji? :) 


A jakie są Wasze odczucia i przemyślenia odnośnie takiej formy malowania?
Lepiej iść do kosmetyczki czy próbować samemu w domu?
Dajcie znać!

Do następnego!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zimowa pielęgnacja/ ulubieńcy stycznia

Keratynowe prostowanie/ Brazylijskie prostowanie

Szary kardigan- stylizacja